Wkroczyliśmy. Wszędzie pustki, myślałam, że będzie wielkie wejście. Dopiero wtedy doznałam olśnienia. Przecież jest dzień! Wampiry śpią, bo promienie słoneczne może ich nie zabijają, ale po prostu denerwują. Im dłużej przebywają na słońcu, tym bardziej są zmęczone. Mój przyjazd nie był więc wydarzeniem. Ciekawa jak mi wytłumaczą to, że życie tutaj rozkręca się nocą.
Przeszliśmy przez wielką sale. Była większa niż mój dom! Zobaczyłam stoły, długie i wielkie, pewnie tutaj jadają uczniowie. Jeden ze stołów był na uboczu, najmasywniejszy wykonany z dębu. Nie chciałam wzbudzać podejrzeń, więc zadałam to pytanie.
-Gdzie jesteśmy?
-Pani Bell wszystko ci wyjaśni. Właśnie idzie. - odparł jeden z ochroniarzy.
W naszą stronę szła szczupła postać. Miała ciemne włosy otaczające jej twarz w kształcie serca. Ubrała się w biały uniform. Na kimś innym ten strój wyglądałby nudnie, ale nie na niej. Poczułam to od razu. Była wampirem. Kiedy mnie zobaczyła jej niebieskie oczy pojaśniały, a na twarz wypłynął anielski uśmiech. Miałam pewne przeczucie, że nie jest ona osobą, którą widzę pierwszy raz.
Niestety tak bywa kiedy żyło się kilkadziesiąt razy. Będę miała tutaj ciężkie życie. Wspomnienia napływają w nieodpowiednich momentach. Pewnego dnia, kiedy jedno z nich przybyło, stanęłam na środku chodnika jak słup soli. Przechodzący ludzie dziwnie spoglądali na mnie, kiedy odchodziłam. Od tego czasu nauczyłam się je kontrolować, więc przychodziły w nocy, w formie snów.
Wcale nie miałam ochoty uśmiechać się do tej kobiety, ale mój charakter zwyciężył i moje usta rozciągnęły się w uśmiechu.
-Jestem Natalia i.. nie rozumiem, co tutaj się dzieje.
Ha, nie rozumiem? Pewnie ten dupek, Jazon ( DEMON ) coś namieszał.
-Wszystko w porządku, kochana! Papiery załatwione, będziesz tutaj mieszkać. Niedaleko znajduje się szkoła, w której rozpoczniesz naukę. Bardzo dobrze znasz angielski, prawda? Jutro pojedziesz na zakupy, możesz kupić, co tylko zechcesz, Nie mam teraz czasu, aby cię oprowadzić.. Lucas! Pokaż Nath, gdzie jest jej pokój. Do zobaczenia później!
Wow była, gadała, poszła. Nawet Paula nie jest taka szybka. Na jej wspomnienie zrobiło mi się smutno. Zostawiłam wszystko za sobą. Odwróciłam się do Lucasa z wciąż przyklejonym uśmiechem na twarzy. On po sprawdzeniu czy nikt za nami nie idzie, uważnie mi się przyjrzał.
-Wiesz, powinnaś się częściej uśmiechać.
-Phi. Dobra, powiedz, co się stało.
-Jazon dowiedział się gdzie mieszkasz ty, czyli córka jednego z najbardziej wpływowych wampirów.
-Mówisz o tym, jakbym sama tego nie wiedziała. Nie macie tam szpiegów? Cała procedura powinna zajść szybciej.
-Powiedzmy, że pieski Jazona nie są zbyt wylewne.
-Nie umiecie ich przycisnąć? Przecież jesteście wampirami!
-Ciszej. To nie jest takie proste.
-Co niby jest w tym trudnego? Oni robili gorsze rzeczy.
Lucas spojrzał na mnie surowo.
-Myślałem, że właśnie TY będziesz przeciwna torturom. Najwyraźniej się myliłem. To jest twój pokój. Spotkamy się na kolacji - oświadczył chłodno i odszedł.
W gorszym nastroju wpadłam do mojego nowego pokoju i prawie wywróciłam się z wrażenia. Ogromne pomieszczenie posiadało garderobę i wszelkie wyposażenie. Na środku stało łóżko z baldachimem oraz podtrzymującymi go wielkimi kolumnami Myślę, że kiedyś miałam okazję zobaczyć piękniejsze i okazalsze budowle, na razie jednak tego nie pamiętałam.
Po szybkim prysznicu i ogólnym ogarnięciu rozpakowałam swój niewielki dobytek, który w biegu udało mi się zabrać. Spojrzałam na zegarek dochodziła siódma. No dobra szkółko, przygotuj się !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz