niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 2

Co to ma być ? Siedze w samolocie z 4 mężczyzn w garniturach, których nie znałam. Przynajmniej powinno być. Oni pewnie dużo o mnie wiedzą, ale mnie nie znają ja ich-tak, nie wiedzą o tym. W sumie powinnam zachowywać się tak jakbym ich nie znała.
-Mamo kim są ci ludzie?!
-Córeczko..jedziesz w pewnym sensie na wakacje oni będą twoją eskortą.
-Po co? A ty?
-Pożegnamy się na lotnisku.
- Nie możesz być tam ze mną?
-Nie.
Taa super mamo tylko ja wiem kim jesteś więc nie musisz się kryć! Chciałabym jej to powiedzieć. Tylko wtedy wszyscy dowiedzieliby się co potrafię i na pewno dostałabym opieprz od Lucasa.
Prosimy przygotować się do lądowania.
No Ameryko przygotuj się. Gdzie my w ogóle jesteśmy? Bo oczywiście mama nie chciała mi powiedzieć. Ciekawe czy Daniel ma dziewczynę?  Pewnie tak, takie dupy jak on zawsze mają. Oook widzę słońce dużo słońca jest bardzo gorąco.
-Naprawdę nie możesz jechać ze mną?
-Natalia za niedługo się zobaczymy.
-Gdzie ja jade?
-W bardzo fajne miejsce zobaczysz, ci mężczyźni cię tam zabiorą. O nic się nie martw. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Ostatnie spojrzenie i wsiadamy do czarnego range rovera. Tutaj przynajmniej jest klimatyzacja. Pół godziny okropnej nudy i kierowca mówi że za 2 mile jesteśmy na miejscu. Dobrze znam angielski. Ci faceci nic nie mówili nic przez całą droge! Chciałam wypluć gume przez okno ale oczywiście ( nie wiem jakim cudem!!) wylądowała we włosach faceta siedzącego przede mną . Ups nie moja wina.
     Przed nami otwiera się brama której wcześniej nie widziałam. W ogóle wszystko jest tu pokryte bujną roślinnością. Och wiem już gdzie jesteśmy. W szkole wampirów, wilkołaków i takich tam jeszcze wyjątkowych osób. No ciekawe jak ja ‘człowiek’ mam tu przeżyć wśród krwiożerczych wampirów? Oczywiście umiem sobie poradzić ze wszystkimi stworzeniami ale inni o tym nie wiedzą. Heh może będę miała jakiegoś przystojnego ochroniarza? W Kaliforni ( tutaj jestem) jest straszne duszno a jestem tu może od 45 minut. Ogólnie fajny ten zamek taki duży i luksusowy ( w środku bo na zewnątrz fuj). I znikąd nie można go wypatrzeć. Jest jak taka średniowieczna forteca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz