środa, 25 marca 2015

Rozdział 3

    Wkroczyliśmy. Wszędzie pustki, myślałam, że będzie wielkie wejście. Dopiero wtedy doznałam olśnienia. Przecież jest dzień! Wampiry śpią, bo promienie słoneczne może ich nie zabijają, ale po prostu denerwują. Im dłużej przebywają na słońcu, tym bardziej są zmęczone. Mój przyjazd nie był więc wydarzeniem. Ciekawa jak mi wytłumaczą to, że życie tutaj rozkręca się nocą.
    Przeszliśmy przez wielką sale. Była większa niż mój dom! Zobaczyłam stoły, długie i wielkie, pewnie tutaj jadają uczniowie. Jeden ze stołów był  na uboczu, najmasywniejszy wykonany z dębu. Nie chciałam wzbudzać podejrzeń, więc zadałam to pytanie.
-Gdzie jesteśmy?
-Pani Bell wszystko ci wyjaśni. Właśnie idzie. - odparł jeden z ochroniarzy.
  W naszą stronę szła szczupła postać. Miała ciemne włosy otaczające jej twarz w kształcie serca. Ubrała się w biały uniform. Na kimś innym ten strój wyglądałby nudnie, ale nie na niej. Poczułam to od razu. Była wampirem. Kiedy mnie zobaczyła jej niebieskie oczy pojaśniały, a na twarz wypłynął anielski uśmiech. Miałam pewne przeczucie, że nie jest ona osobą, którą widzę pierwszy raz.
  Niestety tak bywa kiedy żyło się kilkadziesiąt razy. Będę miała tutaj ciężkie życie. Wspomnienia napływają w nieodpowiednich momentach. Pewnego dnia, kiedy jedno z nich przybyło, stanęłam na środku chodnika jak słup soli. Przechodzący ludzie dziwnie spoglądali na mnie, kiedy odchodziłam. Od tego czasu nauczyłam się je kontrolować, więc przychodziły w nocy, w formie snów.
  Wcale nie miałam ochoty uśmiechać się do tej kobiety, ale mój charakter zwyciężył i moje usta rozciągnęły się w uśmiechu.
 -Jestem Natalia i.. nie rozumiem, co tutaj się dzieje.
 Ha, nie rozumiem? Pewnie ten dupek, Jazon ( DEMON ) coś namieszał.
 -Wszystko w porządku, kochana! Papiery załatwione, będziesz tutaj mieszkać. Niedaleko znajduje się szkoła, w której rozpoczniesz naukę. Bardzo dobrze znasz angielski, prawda? Jutro pojedziesz na zakupy, możesz kupić, co tylko zechcesz,  Nie mam teraz czasu, aby cię oprowadzić.. Lucas! Pokaż Nath, gdzie jest jej pokój. Do zobaczenia później!
 Wow była, gadała, poszła. Nawet Paula nie jest taka szybka. Na jej wspomnienie zrobiło mi się smutno. Zostawiłam wszystko za sobą. Odwróciłam się do Lucasa z wciąż przyklejonym uśmiechem na twarzy. On po sprawdzeniu czy nikt za nami nie idzie, uważnie mi się przyjrzał.
 -Wiesz, powinnaś się częściej uśmiechać.
 -Phi. Dobra, powiedz, co się stało.
-Jazon dowiedział się gdzie mieszkasz ty, czyli córka jednego z najbardziej wpływowych wampirów.
-Mówisz o tym, jakbym sama tego nie wiedziała. Nie macie tam szpiegów? Cała procedura powinna zajść szybciej.
-Powiedzmy, że pieski Jazona nie są zbyt wylewne.
-Nie umiecie ich przycisnąć? Przecież jesteście wampirami!
-Ciszej. To nie jest takie proste.
-Co niby jest w tym trudnego? Oni robili gorsze rzeczy.
 Lucas spojrzał na mnie surowo.
-Myślałem, że właśnie TY będziesz przeciwna torturom. Najwyraźniej się myliłem. To jest twój pokój. Spotkamy się na kolacji - oświadczył chłodno i odszedł.
 W gorszym nastroju wpadłam do mojego nowego pokoju i prawie wywróciłam się z wrażenia. Ogromne pomieszczenie posiadało garderobę i wszelkie wyposażenie. Na środku stało łóżko z baldachimem oraz podtrzymującymi go wielkimi kolumnami  Myślę, że kiedyś miałam okazję zobaczyć piękniejsze i okazalsze budowle, na razie jednak tego nie pamiętałam.
 Po szybkim prysznicu i ogólnym ogarnięciu rozpakowałam swój niewielki dobytek, który w biegu udało mi się zabrać. Spojrzałam na zegarek dochodziła siódma. No dobra szkółko, przygotuj się !


 

niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 2

Co to ma być ? Siedze w samolocie z 4 mężczyzn w garniturach, których nie znałam. Przynajmniej powinno być. Oni pewnie dużo o mnie wiedzą, ale mnie nie znają ja ich-tak, nie wiedzą o tym. W sumie powinnam zachowywać się tak jakbym ich nie znała.
-Mamo kim są ci ludzie?!
-Córeczko..jedziesz w pewnym sensie na wakacje oni będą twoją eskortą.
-Po co? A ty?
-Pożegnamy się na lotnisku.
- Nie możesz być tam ze mną?
-Nie.
Taa super mamo tylko ja wiem kim jesteś więc nie musisz się kryć! Chciałabym jej to powiedzieć. Tylko wtedy wszyscy dowiedzieliby się co potrafię i na pewno dostałabym opieprz od Lucasa.
Prosimy przygotować się do lądowania.
No Ameryko przygotuj się. Gdzie my w ogóle jesteśmy? Bo oczywiście mama nie chciała mi powiedzieć. Ciekawe czy Daniel ma dziewczynę?  Pewnie tak, takie dupy jak on zawsze mają. Oook widzę słońce dużo słońca jest bardzo gorąco.
-Naprawdę nie możesz jechać ze mną?
-Natalia za niedługo się zobaczymy.
-Gdzie ja jade?
-W bardzo fajne miejsce zobaczysz, ci mężczyźni cię tam zabiorą. O nic się nie martw. Kocham cię.
-Ja ciebie też.
Ostatnie spojrzenie i wsiadamy do czarnego range rovera. Tutaj przynajmniej jest klimatyzacja. Pół godziny okropnej nudy i kierowca mówi że za 2 mile jesteśmy na miejscu. Dobrze znam angielski. Ci faceci nic nie mówili nic przez całą droge! Chciałam wypluć gume przez okno ale oczywiście ( nie wiem jakim cudem!!) wylądowała we włosach faceta siedzącego przede mną . Ups nie moja wina.
     Przed nami otwiera się brama której wcześniej nie widziałam. W ogóle wszystko jest tu pokryte bujną roślinnością. Och wiem już gdzie jesteśmy. W szkole wampirów, wilkołaków i takich tam jeszcze wyjątkowych osób. No ciekawe jak ja ‘człowiek’ mam tu przeżyć wśród krwiożerczych wampirów? Oczywiście umiem sobie poradzić ze wszystkimi stworzeniami ale inni o tym nie wiedzą. Heh może będę miała jakiegoś przystojnego ochroniarza? W Kaliforni ( tutaj jestem) jest straszne duszno a jestem tu może od 45 minut. Ogólnie fajny ten zamek taki duży i luksusowy ( w środku bo na zewnątrz fuj). I znikąd nie można go wypatrzeć. Jest jak taka średniowieczna forteca.

wtorek, 13 maja 2014

1



Rozdział 1


Oczywiście Paula nie mogła jeszcze później mnie zawiadomić o dzisiejszym wypadzie do klubu. Jakoś zdążę, może.

-Punktualnie 10 przed twoim domem!

Przewróciłam oczami, jak zwykle będę musiała wyjść po cichu przez okno żeby moja mama nie usłyszała.  Przyjechałam do domu busem. Na szczęście wakacje zaczynają się za dwa tygodnie, nareszcie odpoczne od tego wszystkiego.

Wybierając ciuchy spojrzałam w lustro. Moc, wielka moc jej oczy zaczynają czarnieć, czuje siłe STOP!! Nie dam się ponieść, jak ja nie lubie tych szeptów. Raz są raz ich nie ma, ale zawsze są zdradliwe. Dobra już za 5 minut 10. Ostatni look przed lustrem i ok spadam.

20 minut później

-No nareszcie! Ile można czekać?

-Mają tu dwóch bramkarzy a i tak się grzebią. – Paula też się wkurzyła.

Kiedy weszłyśmy ( spragnione niezapomnianych przygód) nasze spojrzenia się spotkały.  Wyglądał jak nie z tego świata ( ?! ) . Blond kosmyki grzywki opadały mu na twarz.. anioła, tak to określenie pasuje. Miał styl, był ubrany w niebieską koszulkę, czarne rurki i conversy.

Ale  on się na ciebie gapi ! – Paula próbowała przekrzyczeć muzykę.- Podejdź do niego!

A co mi tam raz się żyje. Podeszłam do niego i stwierdziłam, że z bliska wygląda jeszcze lepiej. ( AAAAAA!)

Daniel


Zobaczyłem jakąś dziewczynę. Wydawała się odróżniać od innych, wciągnąłem powietrze. Cholera, człowiek, a już myślałem..

-Hey  przywitałem się.

-Hejka- uśmiechneła się.- nie wyglądasz na tutejszego..

-Bo nie jestem stąd, przyjechałem z Kalifornii.

- Nie wyglądasz..wiesz chodzi mi o to, że ludzie stamtąd pochodzący są zwykle opaleni, przynajmniej troszeczke.

-Taką mam karnację po prostu- taa gdyby wiedziała czemu mam taki odcień skóry, ale się nie dowie, pewnie już się nie spotkamy.

-Chcesz zatańczyć?

-Jasne.

Natalia


Ups jest prawie czwarta nie mogę obudzić mamy., co nie przeszkadało mi smsować z Paulą.


O nie, nie w domu palą się światła będę mieć ochrzan. Weszłam do domu nie wiedząc czego się spodziewać. Na korytarzu leżą walizki zdziwiłam się.

-Mamo?Halo?!!

-Pakuj się-te słowa sprawiły że przeszyło mnie zmartwienie. Ale nie strach


- Co się stało? Jedziemy na wakacje?

-Można tak powiedzieć.
- A gdzie? Na Mazury, w Tatry czy…
-Do USA.
Poczułam jak grunt ucieka mi spod stóp.

poniedziałek, 12 maja 2014

PROLOG




Prolog
Czułam jak łzy płyną po moich policzkach. Ten ból, który czuję jest coraz mocniejszy. Krzyczę, ale nikt nie słyszy i…pojawia się on. Widzę ciemność, jednak słyszę te słowa, na które czekałam tak długo…